Na Facebooku trwa akcja mająca przypomnieć o problemie weteranów z PTSD. Podobno (dokładnych danych oczywiście brakuje) w Stanach Zjednoczonych codziennie średnio 22 żołnierzy popełnia samobójstwo z powodu traumy wynikającej z udziału w działaniach wojennych. „22 challenge” ma być symbolem jedności z weteranami i żołnierzami, którzy polegli na wojnach. Wystarczy przez 22 dni robić po 22 pompki i każdego dnia nominować do tej akcji kolejnego człowieka. W Polsce robi to furorę. Dobrze, że tysiące ludzi angażują się w codzienne „pompowanie”. Ja też dostałem kilka nominacji, ale pompek robił nie będę.

Nie wezmę udziału w akcji, bo nie angażuję się w żadne internetowe „łańcuszki”. Podobnie nie wylewałem na głowę wiadra zimnej wody w ramach „Ice Bucket Challenge” – co miało zwrócić uwagę na chorobę ALS, czyli stwardnienie zanikowe boczne. W sumie jednak pozytywnie patrzę na „22 challenge”, tak jak na prawie każde inne działanie społeczne, które ma zwrócić uwagę na problemy weteranów. Mam tylko nadzieję, że po wykonaniu zadania zaangażowani w akcję nie dojdą do wniosku, że zaliczyli już punkt „pomagam weteranom”.

Jeśli zaś chodzi o te problemy, to zajmowałem się nimi, zanim stało się to modne 😉 Polecam mój tekst z 2004 r. opublikowany w „Polsce Zbrojnej” To był pierwszy duży materiał o problemie PTSD w resortowym piśmie, odbił się też pewnym echem w MON.

Pisałem o tym będąc dziennikarzem, potem jako rzecznik prasowy MON zorganizowałem pierwsze spotkanie grupy poszkodowanych weteranów z ministrem obrony Aleksandrem Szczygło. Doszło do niego w WDW Orzysz. Wizerunkowo było to ryzykowne, bo weterani mieli sporo (w większości uzasadnionych) pretensji do MON. Faktycznie na początku było dosyć nerwowo, ale w sumie było to bardzo pozytywne spotkanie.

Nie musiałem też długo przekonywać ministra Szczygło, żeby zaprosił grupę weteranów na defiladę 15 sierpnia 2007 r., a potem na spotkanie z Prezydentem w Belwederze. Znowu dodam, że wcześniej MON nie wykonywał takich gestów. Odwrotnie, gdy to organizowałem, nie brakowało głosów sceptycznych, np. „Po co kaleki pokazywać społeczeństwu”. To cytat z rozmowy z jednym z długoletnich pracowników resortu obrony.

Gdy jesienią 2007 r. planowaliśmy rozpocząć prace nad systemowym rozwiązaniem problemu opieki nad weteranami i rodzinami poległych, od pani z departamentu spraw socjalnych MON usłyszałem, że „problem jest zbyt mały, żeby podejmować działania systemowe”. Zapytałem więc ilu ludzi musi zginąć lub stracić zdrowie, żeby dla departamentu był to problem istotny?
Od tego czasu wiele się zmieniło. Dziś mamy ustawę o weteranach (przepisy trzeba dopracować, ale sytuacja jest o niebo lepsza, niż przed dekadą).

Równie ważne, jak działania urzędników i polityków są akcje oddolne. Na szczęście ich nie brakuje. Wspomnę tylko o jednej, własnej, internetowej aukcji egzemplarza książki „Cel snajpera”, dzięki której weterani z PTSD leczeni w Klinice Stresu Bojowego dostali 7.000 zł na terapię zajęciową. To kropla w morzu potrzeb, ale morze składa się właśnie z kropel.

Ponieważ jestem przeciwnikiem kombatanckich wspomnień dotyczących własnych sukcesów, więc nie będę się rozwijał. 😉 Wracając do „22 challenge”, podkreślę raz jeszcze: nigdy dosyć przypominania o problemach weteranów. Tak więc trzymam kciuki za wytrwałość tych, którzy przez 22 dni będą robili po 22 pompki.