Wojska Specjalne

Zmienił się rzecznik prasowy Dowództwa Komponentu Wojsk Specjalnych. Podpułkownik Krzysztof Plażuk objął nowe stanowisko. Przez najbliższe trzy lata będzie służył w belgijskim SHAPE – Naczelnym Dowództwie Sojuszniczych Sił w Europie . Jest więc to okazja, żeby poświęcić kilka zdań człowiekowi, który przez kilka lat miał duży wpływ na wizerunek polskich Wojsk Specjalnych. Tym bardziej, że Krzysiek (podpisujący się w mailach jako „Kris PL”) nie był typem gwiazdora, pokazywał specjalsów nie ogrzewając się w blasku telewizyjnych jupiterów.


Pamiętam kiedy pierwszy raz omal nie przetrąciłem jego kariery. W 2007 r. znalazłem się w szkole oficerskiej we Wrocławiu jako rzecznik prasowy Aleksandra Szczygło – ówczesnego ministra obrony narodowej. Po części oficjalnej przewidziano spotkanie przy szwedzkim stole.

Wojska Specjalne, Krzysztof Plażuk

Ppłk Krzysztof Plażuk (po prawej) w czasie niedawnego święta Wojsk Specjalnych w Krakowie.

Minister był namiętnym palaczem, więc ówczesnemu rzecznikowi szkoły, kapitanowi Plażukowi polecono, żeby podążał krok w krok za szefem MON z popielniczką z dłoni. Ja zaś uważałem, że oficer pojemnika na popiół i pet nosić nie powinien (gdyż kapitan powinien być do tzw. wyższych celów). Poprosiłem więc Krzyśka, aby popielniczkę przekazał ministrowi. Jak przystało na karnego oficera, Krzysiek przedstawił tę propozycję ówczesnemu zastępcy komendanta Zmechu, który był autorem pomysłu noszenia popielniczki za ministrem. Pułkownik gwałtownie zabronił takich fanaberii. Młody kapitan znalazł się więc między młotem a kowadłem (z perspektywy czasu, analizując tamtą sytuację, uważam siebie za kowadło).

Pamiętając poprzednie wizyty wiedziałem, że minister sam dba o to, żeby nie strzepywać popiołu na podłogę. Ponieważ jednak moje argumenty nie przekonywały zastępcy komendanta, zapytałem Aleksandra Szczygło czy sam będzie nosił popielniczkę, czy może powinien zajmować się tym ordynans w stopniu kapitana? Oczywiście minister potraktował to jak żart i wziął pojemnik. Korzystając z okazji przedstawiłem Krzyśka ministrowi.

Znającym Aleksandra Szczygło nie muszę pisać, że cała historia nie pomogła w karierze zastępcy komendanta Zmechu…

Skoki spadochrnowe, Wojska Specjalne

Skoki spadochronowe w czasie niedawnego święta Wojsk Specjalnych w Krakowie.

Szanuję „Krisa” za to, że mimo modnego ciemnozielonego beretu na głowie i częstych kontaktów z kamerami nie uległ pokusie gwiazdorzenia. Jeszcze bardziej – za przestrzeganie zasad. Zdarzało się, że wypiliśmy po kilka piw, niejeden wieczór przegadaliśmy. Ale nigdy nie plotkował, nie spekulował i nie był „anonimowym źródłem” poddającym w wątpliwość profesjonalizm przełożonych. Lojalnie pracował dla swojej firmy.

I na tym skończę, gdyż wspomnienia tego typu zmierzają w kierunku narracji charakterystycznej dla mowy pogrzebowej. „Kris” – powodzenia w SHAPE. Sorry, że nie skupiłem się na Twoim doświadczeniu misyjnym, z pracy w strukturach międzynarodowych i innych, licznych przymiotach zawodowych 😉

Teraz rzecznikiem prasowym DKWS jest mjr Krzysztof Łukawski. Życzę sukcesów na tym atrakcyjnym, ale niełatwym stanowisku.