Mimo ponad siedmiu dekad, jakie upłynęły od tragicznych wydarzeń, mieszkańcy Jawiszowic – niewielkiej miejscowości w Małopolsce Zachodniej – pamiętają o amerykańskim Lotniku, który zginął w grudniu 1944 r.


Na co dzień pomnikiem opiekują się uczniowie pobliskiej szkoły podstawowej. Dlatego miejsce jest zawsze zadbane. A przy okazji takich dni jak Wszystkich Świętych, na i wokół symbolicznego miejsca pochówku Lotnika, pali się wiele zniczy.

2

Tyle zniczy mieszkańcy Jawiszowic zapalili przy pomniku w dniu Wszystkich Świętych. Fot. Gabriela Pałka

Nad Jawiszowicami, 17 grudnia 1944 r., z ostrzelanego przez Niemców amerykańskiego bombowca B-17 G wyskoczyli wszyscy członkowie załogi. Jednego zastrzelił niemiecki żandarm. Jednego uratowała miejscowa ludność. Pozostali trafili do niewoli.

1

Uczniowie klas Ib i IVb z pobliskiej szkoły podstawowej przy pomniku. Po prawej, w zielonej kurtce stoi Barbara Fender, nauczycielka, której wychowankowie opiekują się pomnikiem. Fot. Gabriela Pałka

Choć nazwisko zabitego ustalono już w dniu jego śmierci, do dziś mówi się o nim „Nieznany Lotnik”. Po wojnie mieszkańcy ufundowali pomnik nagrobny sierż. Alvina J. Ellina. W 1947 r. ciało żołnierza zostało ekshumowane i przeniesione na jeden z amerykańskich cmentarzy wojennych w Europie Zachodniej. Ale symboliczne miejsce pochówku otaczane jest szacunkiem. Przed rokiem – z inicjatywy władz sołectwa Jawiszowice – pomnik gruntownie odnowiono.

Przechwytywanie

Więcej o „Nieznanym amerykańskim Lotniku z Jawiszowic”.